Rozwiązanie Jesiennego Konkursu – wybór imienia-wygrały Daria, Emilka i Sylwia

wp_20161108_17_15_47_pro

 

Joasia

Można poświęcić godziny, dni a nawet długie miesiące nad wyborem imienia, które będzie towarzyszyć dziecku aż do jego śmierci. Można także poświęcić jedną sekundę. Niezliczona ilość wielkich ludzi nosiła imiona, jakie chcemy podarować naszemu dziecku. Imię to dar, jaki ofiarujemy obok daru życia. Co odpowiemy Jasiowi lub Marysi jeżeli któreś z nich zapyta dlaczego ma takie a nie inne imię? Powiemy, że Jan otrzymał imię po wielkim Janie III Sobieskim, bo chcemy by był mężny, mądry i miłosierny? Powiemy, że Maria otrzymała to imię, ponieważ bezgranicznie ufamy Matce Bożej? Powiemy, że daliśmy takie właśnie imię naszemu dziecku, ponieważ chcemy aby było ono piękne, mocno zakorzenione w polskiej tradycji? Tak, powiemy to wszystko. Ale przede wszystkim powiemy, naszemu dziecku, że otrzymało imię po swoim pradziadku lub prababci, którzy byli dla nas autorytetami i niedoścignionymi wzorami. Powiemy, że chcemy choć w małej części być dla Ciebie Janku, Marysiu tym, kim dla nas byli i są nasi dziadkowie. Drogowskazem, azylem, tradycją, modlitwą, wzorem, skarbnicą mądrości i miłości. Powiemy to wszystko by wiedzieli, że choć ich imiona nosili wielcy tego świata, którzy zapisali się na kartach historii, nosili je także wielcy, o których dziś wie zaledwie mała garstka. Taka jest historia imion pierwszych. Imiona drugie, to opowieść na inny wieczór.

Daria

Od zeszłego roku kiedy wyznaczyliśmy datę naszego ślubu i wystartowaliśmy z masą przygotowań weselnych, zaczęliśmy też poważniej myśleć o owocu naszej miłości. Wszelkie zabezpieczenia odeszły w siną dal a skutków ciężkiej pracy jak nie było, tak nie było. Minęła wiosna, jesień, zima a dwóch kresek dalej ni ma. Nadeszło lato, czerwiec gorący …w głowach ciepłe kraje, kiedy portfel pusty wycieczka na RODOS pozostaje (Rodzinne Ogródki Działkowe Ogrodzone Siatką). Na działce oprócz lenistwa, roboty masa cała więc do pracy zagoniłam Michała. Chłop biedny w kompoście się brudzi i trudzi aż nagle przeraźliwy krzyk mnie budzi. Wybiegam z altanki, oczy jak balony, patrzę a Michał na trawie skulony. Pytam Michała co mu się stało… odpowiada, że z pięć pszczół go zaatakowało. Jedna cholera w spodenki wleciała i klejnotami biedaka się zainteresowała. Całe szczęście Entil, Fenistil i wapnem pojenie przyniosły Michałowi szybko ukojenie. Przygoda jak z komedii, jajka całe – więc nie ma tragedii. Przyszedł poniedziałek, do pracy pora zapomniana historia pszczoły- upiora. Dość tych rymów, teraz punkt kulminacyjny.. Oczywiście starań o bobasa końca nie było widać, test za testem aż tu nagle długo wyczekiwane dwie kreski. Uradowany Michał, zszokowana ja i ten test który mamy do dziś dzień. Naiwnie wierzymy, że to przygoda z działki nam mocno pomogła w związku z czym przy wybieraniu imienia, decyzja była jednogłośna – Majka. Dlaczego Majka? Ugryzła pszczółka Michała w jajka, córcia na imię dostanie Majka

Emilka

Rzekła raz Emilka-jej córka Pola będzie, Kamil na to „kochanie tak nieładnie, chyba jesteś w błędzie”. Obejrzawszy serial „Bodo”, ujrzawszy Polę Raksę, wpadła wręcz w histerię Też córkę tak nazwę! Jeszcze przed ciążą o imię były sprzeczki, Aż tu nagle niespodzianka- na teście dwie kreseczki. Emilka od razu wiedziała, że będzie miała Polę. Kamil mówił- poczekaj, może to chłopiec, co innego będzie miał na dole. Przyszła informacja pewnego dnia- dziewczynkę odkrył test DNA. Emilka dzwoniła do Kamila z radości- będziemy mieli Polunię z krwi i kości. Kamil nie przekonany do tego imienia, myśli, kombinuje, pomysły zmienia. W końcu brew uniósł i zmarszczył czoło- zróbmy z niej Polę, będzie wesoło! Decyzja zapadła- w brzuszku jest Poleńka. Mówimy do niej słoneczko, kochanie, nasza maleńka. Mama i Tata czeka z niecierpliwością bo jesteś naszą wielką miłością. Tak właśnie brzmi historia naszej córki imienia. Będzie Pola. Niech nikt tego nie zmienia.

Sylwia

Historia prawdziwa:
Ona i On spodziewają się Syna.
Ona już od dawna ma zarezerwowane imię Antoni. On jednak trochę się przed tym imieniem broni.
„No zobaczmy… mamy czas… jeszcze pomyślimy”.
Jak się okazało skojarzenia miał złe… z tym politykiem… Macierewiczem
Więc siadają wspólnie i księgę imion wertują. Przewinął się Adaś, Jacek, Zenon, Leon…
Leon??? Padło to imię raz, drugi, trzeci.
W końcu patrzą na siebie z iskierkami w oczach i już wiedzą!!!!
To będzie Leon!!!!
Ale to nie koniec tej historii….
Że też tak późno na to wpadła… dlaczego tak łatwo decyzja o Leonie zapadła.
Sprawa jest prosta: On jest zapalonym piłkarzem i fanem wielkiego, nieprzeciętnego:
Leo Messiego!!!
I chociaż mały Leon w brzuchu dopiero kopie, to Tata już ma swoje poukładane w głowie.
Planuje te wspólne chwile z piłką oczywiście związane.
Będzie zaprowadzał syna najpierw na osiedlowe boisko, później takie prawdziwe, piłkarskie… wszystko zaplanowane.
I chyba już tak zostanie: )
Razem czekają na Leona, przyszłego kibica FC Barcelona!!!

 

Joasia

Dnia pewnego po powrocie Sławka z pracy,
Asia rzekła ‚nie będziemy tacy,
Przygarniemy tu dzidziusia, bo Rodzice chcą mieć wnusia’.
Sławek był tym zaskoczony, na początku przerażony.
Wnet badanie wykazało, ze dziewczynka rośnie śmiało.
Miejsce mości sobie w brzuszku, a już dawno ma w serduszku!
Asia atlas imion śledzi, Sławek dalej w szoku siedzi.
Asia szuka po rodzinie, żaden krewny jej nie minie.
Ku pamięci Babci Ani, przez przyjaciół zwanej Hanią,
Nasza Córcia ukochana, będzie zgodnie nam nazwana.
Sławek tylko głową kręci, dalej nie wie co się święci…
Więc decyzja już podjęta, Hania przyjdzie nam na Święta!

Paulina

W naszym przypadku wybór imienia dla dziecka ograniczył się do dwóch opcji: Zosia Samosia bądź Felek co chodził bez szelek Od początku miałam przeczucie, że gdy będzie dziewczynka to zwyczajnie musi mieć na imię Zosia- połączenie tradycji z nowoczesnością. W 18 tygodniu ciąży sprawa się wyjaśniła i było wiadomo ze ma być dziewczynka- Zosia. To był bardziej mój wybór głosu serca, ale poparty aprobatą przez męża. Przecież Zofia to takie piękne imię W dodatku gdy za bardzo łobuzuje w brzuchu mamy staje się naszą małą Zochą

Ania

Wybór był ciężki. Właściwie jest tak do dzisiaj. Ja mówiłam, że będzie Ania, bo to przecież najpiękniejsze imię na świecie , Mateusz, że Zuzia. Problem w pewnym sensie rozwiązała pani ginekolog, gdy okazało się, że będzie chłopak! Nasz przygoda z wyborem imienia wciąż trwa. Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze my będziemy ogłaszać konkurs na imię męskie

 

Joasia

Igor contra Adam

Nasze długo wyczekiwane dziecię przez pierwsze trzy miesiące swojego życia nosiło robocze imię ZYGOTA, ponieważ jednak wolelibyśmy dla niego chrześcijańskie imię, ZYGOTA miała ewentualnie ustąpić imieniu ZYTA. Ponieważ jednak okazało się być ono chłopcem, trzeba było zmienić kierunek poszukiwańJ Jedno z nas nalega na ADAMA, drugie forsuje IGORA. Spór trwa jak dotąd w najlepsze. W ramach kompromisu obie strony zgodziły się na zawężenie poszukiwań wyłącznie do imion liczących cztery litery i zaczynających się na I lub A. Obie strony jednocześnie nie zgodziły się na ARONA albo IDZIEGO, bo tylko te pozostały jeszcze do wyboru…J Ostatnio jednak szala przechyla się na rzecz IGORA, bo z propozycją ochrzczenia maleństwa jako ADAM niespodziewanie wyszła moja ciut despotyczna mamusia…

Monika

Dopóki nie poznaliśmy płci naszego malucha, wcześniej nigdy nie zastanawialiśmy się, nawet teoretycznie, jakie imiona wybralibyśmy dla naszych przyszłych dzieci. Nawet gdy wiedzieliśmy już o ciąży. Gdy na USG usłyszeliśmy: „to chłopiec”, cała sprawa spadła na nas jak tsunami. Trzeba było zabrać się za główkowanie. W końcu to już nie po prostu dziecko ale nasz SYN. Myśleliśmy, że będzie łatwo. Błyskawicznie okazało się jednak, że kryteriów wyboru jest całkiem spoko i nie chodzi tylko o to co się podoba a co nie. Podejrzewam, że większość par miała ten sam problem – Jaś zajęty przez niedawno narodzonego syna przyjaciółki, Maciej to w sumie ładne imię, ale nigdy nie lubiliśmy wuja Macieja, Michał banalne, Kacper i Filip zbyt popularne (później w klasie będzie jednym spośród pięciu o tym samym imieniu). Drogą eliminacji udało nam się stworzyć listę imion, które nam obojgu przypadły do gustu. W tym miejscu muszę dodać, że oboje z Pawłem jesteśmy wielkimi kociarzami. W domu mieszkają z nami dwa cudowne kocurki – jeden cały rudy drugi cały czarny. Dla nas to nie tylko zwierzaki, ale pełnoprawni członkowie rodziny. Wróćmy do imienia dla naszego maluszka. Być może właśnie ze względu na wielką sympatię do naszych zwierzaków, nieco podświadomie na szczycie naszej listy umieściliśmy dwa imiona. Nie brzmiały dziwacznie, nie budziły żadnych skojarzeń z nielubianymi osobami, nie były zbyt wydumane, zbyt długie, zbyt krótkie. Idealne… ale tylko przez chwilę. Pierwsze z nich to Jakub a drugie Ryszard. Entuzjazm był spory, byliśmy już prawie u celu. Jednak szybko zapał osłabł, bo pojawiły się niespodziewane komplikacje. Kuba to nasz czarny kocurek. Tak się nazywał gdy do nas trafił, więc nic nie zmienialiśmy. Imię dla drugiego kota wybraliśmy sami. Na rudego wołamy Rysiu. Gdy je nadawaliśmy sugerowaliśmy się rudym umaszczeniem niczym u rysia rudego. No i klops. Już sobie wyobrażaliśmy te komiczne sytuacje, gdy wołamy małego do domu wieczorem z podwórka, bo kąpiel już gotowa i kolacja czeka na stole a przybiega rudy Rysio licząc na drapanie za uszkiem lub gdy wołając Kubę do miski pełnej pysznej karmy po chwili ujrzymy w drzwiach kuchni zezłoszczonego syna, który musiał przerwać zabawę z kolegami bo myślał, że to o niego chodzi. Mamy to szczęście, że nasze futrzaki reagują na imiona, więc nie wchodziła w grę ich zmiana. Pośmialiśmy się chwilę z całej sytuacji, obiecaliśmy sobie, że nigdy więcej nie będziemy nadawać zwierzętom ludzkich imion i zaczęliśmy poszukiwania tego idealnego od nowa. Na szczęście na naszej liście było jeszcze jedno – Aleksander. Uff. Mamy imię! Przyszli dziadowie zaaprobowali, znajomi pochwalili. Od tego czasu nie mówiliśmy już DZIECKO ale Olek. Nie rozmawialiśmy z brzuchem tylko z Olkiem. Olek będzie weterynarzem albo leśnikiem. Miłośnikiem zwierząt i przyrody. Już żadna zmiana nie wchodziła w grę. Wszystko pasowało idealnie. Tak samo jak nie wyobrażalibyśmy sobie, aby zmienić własne imiona, tak nasz syn już zawsze będzie Olkiem, Olusiem, Aleksandrem. Mając sporo wolnego czasu w ostatnich tygodniach ciąży czytałam dużo książek. Między innymi wpadła mi w ręce „Historia kotów” Madeline Swan. Jako prawdziwa kociara nie mogłam jej odpuścić i przeczytałam od deski do deski. Na samym jej końcu znalazła się lista słynnych miłośników kotów i ich zajadłych wrogów. Posmutniałam, gdy na szczycie tej drugiej znalazłam jednego z najbardziej znanych Olków świata – Aleksandra Wielkiego. Podobno tak bardzo nie znosił kotów, że mdlał na sam ich widok. Postanowiłam nic o tym fakcie Pawłowi nie wspominać…

Gosia

Witam Pani Aniu, przysyłam odpowiedź konkursową, chociaż jeśli chodzi o oryginalność, to będzie ona odwrotnie proporcjonalna do imienia jakie „wybraliśmy”. Dawno dawno temu, gdzieś, nie pamiętamy gdzie, mój mąż usłyszał imię MIA i stwierdził tu cytuje „jak kiedyś będę miał córkę to właśnie tak ją nazwiemy”. Moja odpowiedź była szybka „chyba sobie żartujesz” i na tym temat się skończył. Nadszedł czas kiedy stanęliśmy przed tak wielkim zadaniem i … nic, żadne imię nam do końca nie pasowało. Wstępnie wybraliśmy Sara, gdyż mąż chciał aby było krótkie i pasujące do nazwiska, ja natomiast aby „miało charakter” i pasowało do mojej córki. Wtedy nagle przypomniało mi się imię MIA i dla żartu wspomniałam o nim mężowi i…. było już pozamiatane . Od tej chwili nie mogliśmy już dojść do kompromisu i w końcu… uległam. O znaczeniu imienia, przyznam się, że przeczytałam (ze zrozumieniem) dopiero teraz przy okazji konkursu i nie do końca mi się podoba ale już za późno. Mam nadzieję, że wartości rodzinne, które będziemy chcieli jej zaszczepić wyssie z mlekiem matki .

Wera

W temacie imienia… Już w pierwszej ciąży do syna, tzn. do brzucha mówiłam Estera. Co chwilę trafiałam na jakiś film religijny o Esterze, a raz przyszła do domu dziewczyna, która zbierała na obiady dla dzieci z ubogich rodzin i kiedy poprosiłam Ją o wylegitymowanie i zobaczyłam w Jej dokumentach imię Estera, byłam pewna, że mój Maksiu będzie Esterą Usłyszałam to imię w liceum i wiedziałam, że moja córka musi mieć tak na imię. Rodzinie nie specjalnie podoba się to imię. Obawiałam się też lekko antysemickiego nastawienia mojego taty, który w domu rodzinnym ( w dokumentach) miał zastrzeżoną sprzedaż nieruchomości konkretnej rodzinie pochodzenia żydowskiego. (Stary Fordon był bardzo wymieszany kulturowo w latach Jego dzieciństwa). Teściowa, na dźwięk tego imienia wykrzywiała się jak po zjedzeniu cytryny, ale jak się okazało, że Agnieszka Chylińska ma córkę Esterę, to zaakceptowała:) No cóż… Teraz już tylko wszyscy czekają na Esterę Czyli na Gwiazdę, bo taka jest etymologia tego imienia

 

Agata

 Pani Aniu przecież to Pani wybrała imię dla Igi nie wiem czy Pani pamięta jak na tej porodówce gdzie oksytocyna lała się hektolitrami ktoś zapytał jakie imię wybraliśmy. Na co ja mówię Iga, Marysia albo Pola, a Pani jasne, że Iga  i jest IGA

 

Ola

O imieniu słów kilka…
Jak wiadomo wybór imienia to nie taka prosta sprawa. Przestudiowaliśmy tajemną „Księgę Imion” od deski do deski i nic… kompletna pustka.
Pewnego dnia Maciej odwiedzając swojego brata, zagaił jego 3 letniego synka, jakby chciał żeby jego pierwszy kuzyn miał na imię. Chłopiec zmarszczył czoło w zadumie i po chwili odparł „Dywan!”.
Hmmm Dywan – brzmi dumnie
Anegdota w mgnieniu oka nabrała mocy i z szybkością światła rozeszła się po rodzinie i znajomych, na tyle, że aktualnie kogo nie spotkamy pyta „Jak tam Dywan?”
A my?… Dalej studiujemy księgi i szukamy godnego rywala dla imienia Dywan

Franek, Basia, Kasia, Zosia

JESIENNY KONKURS

Do udziału w konkursie zapraszamy panie i panów.

Każdy z Was ma inne spojrzenie a i większe prawdopodobieństwo wygranej dla pary.

Wybór imienia dla dziecka to bardzo odpowiedzialne zadanie, będzie towarzyszyło mu przez całe życie.

Podajcie jakie imię wybraliście dla swojego dziecka, w jaki sposób je wybieraliście( razem czy osobno) , czym kierowaliście się dokonując wyboru i czyj głos był decydujący.

Co trzeba zrobić?

– polubić szkołę rodzenia na fb

– polubić i udostępnić tego posta publicznie

– do 25 listopada przesłać na moją skrzynkę na fb odpowiedź

TRZY NAJBARDZIEJ DOWCIPNE HISTORYJKI ZOSTANĄ NAGRODZONE!!

Nagrody wręczymy 6 grudnia i 7 grudnia na zajęciach w Szkole Rodzenia Vita.

Dobrej zabawy!