dorota_wh

Witam, mam na imię Dorota. Jestem mamą rocznych już bliźniaczek Oli i Magdy, które przyszły na świat w Wigilię zeszłego roku. Są dziećmi przeze mnie wyczekiwanymi, ponieważ starałam się o nie 2 lata i wyjątkowymi również z powodu dat z jakimi się wiążą ważne chwile, w ich i moim życiu. O ciąży dowiedziałam się w Dzień Dziecka, 1 czerwca 2012r. i w dodatku lekarz stwierdził bliźnięta. Ucieszyłam się z tego faktu, ale mój partner – ojciec dzieci niestety nie. Pierwszy trymestr ciąży nie był dla mnie łatwy, gdyż miałam dosyć silne dolegliwości żołądkowe ze względu na dużą ilość hormonów, oraz ze względu na fakt, iż zostałam sama z tym wszystkim. Dlatego też postanowiłam udać się do szkoły pani Ani, którą poleciła mi moja koleżanka Agnieszka. Tam, od razu spodobała mi się miła atmosfera, niezwykłe podejście i wrażliwość pani Anny Appelt, która wydaje się być jedną z niewielu położnych z tzw. „powołania”. Sam poród rozpoczął się u mnie 26 godzin po odejściu czopa śluzowego, o 17 w dzień Wigilii Bożego Narodzenia. Wtedy to pojawił się drugi sygnał, mówiący że to już, odeszły wody płodowe w bardzo dużej ilości od razu i to nie ustępowało, więc moja mama  wezwała karetkę. W szpitalu powiedziano, że w ciągu 6 godzin muszę mieć cięcie ponieważ wody całkowicie odejdą do tego momentu, ale muszę poczekać aż to co zjadłam się strawi. Czekałam podłączona pod KTG 3 godziny, po czym zabrano mnie na salę operacyjną. Przy porodzie było 12 osób, z czego 6 do dzieci. Miałam znieczulenie podpajęczynówkowe – w kręgosłup, którego podania nawet nie poczułam. Wszystko przebiegło szybko i bezboleśnie. O godzinie 21 urodziły się Ola i Magda, co jest dla mnie najważniejszą chwilą w życiu. Pani Ania opiekowała się nami po porodzie i udzielała mi dodatkowych wskazówek. Szkoła Rodzenia Vita przydała mi się nie tylko ze względu na wiedzę, którą stamtąd wyniosłam, ale również jako psychiczne uspokojenie przed porodem. Teraz nadal spotykamy się z dziećmi w szkole i wymieniamy spostrzeżenia oraz po prostu mile spędzamy czas z innymi rodzinami.

Dziękuję pani Aniu.