Syndrom oszusta w pracy najłatwiej ograniczyć, gdy przestajesz walczyć z odczuciem i zaczynasz zbierać dowody: raz w tygodniu zapisujesz, co zrobiłeś lub zrobiłaś, jaki był efekt i co to potwierdza. Odczucie „zaraz ktoś to zauważy” może zostać, ale przestaje decydować o tym, czy zgłosisz się do zadania, zabierzesz głos i przyjmiesz pochwałę. Cały proces z ćwiczeniami opisuje kurs „Syndrom oszusta w pracy”.
Czym jest syndrom oszusta w pracy
To opisany w psychologii wzorzec myślenia, który w 1978 roku opisały Pauline Clance i Suzanne Imes. Składają się na niego trzy elementy: masz obiektywne dowody sukcesu, tłumaczysz je szczęściem lub pomyłką innych i boisz się, że ktoś w końcu zauważy, że nie jesteś tak dobry lub dobra, jak sądzą. Nie jest to diagnoza. W klasyfikacjach DSM-5 i ICD-10 takiego rozpoznania nie ma, więc żadna lista z internetu nie powie Ci, czy „to masz”.
W pracy widać go po czterech zachowaniach: przypisywaniu sukcesu szczęściu, unikaniu ocen (odmowa prezentacji, milczenie na spotkaniach), przepracowywaniu się i odkładaniu zadań. Przegląd badań z 2020 roku podaje częstość od 9 do 82 procent, w zależności od narzędzia i grupy, więc pojedynczym liczbom z artykułów nie warto ufać.
Jak sobie radzić: pięć kroków
- Wybierz jedno zachowanie, które kosztuje Cię najwięcej. Zamiast pytać „czy jestem oszustem”, zapytaj, co z czterech zachowań widzisz u siebie w tym tygodniu i ile Cię to kosztuje: godzin, snu, szans.
- Prowadź dziennik osiągnięć. Piątek, pięć minut, trzy wpisy w układzie zdarzenie, efekt, dowód. Dowód to coś, co możesz komuś pokazać: mail od klienta, liczba, ukończony projekt.
- Rozbij sukces na trzy kolumny. Co zależało ode mnie, co od innych, co było losowe. Zwykle moja kolumna jest dłuższa, niż zakładasz. Szczęście dało okazję, a praca zrobiła z niej wynik.
- Zmień jedną reakcję na pochwałę. Zamiast „to nic takiego” powiedz: „Dziękuję, najwięcej pracy poszło w testy”. Odpieranie pochwał zabiera Ci informację i zniechęca innych do chwalenia.
- Ustal, co znaczy „wystarczająco dobre”. Dla maila jedno czytanie, dla raportu jedno sprawdzenie z listą, dla oferty dla dużego klienta dwa sprawdzenia. Gdy kryteria są spełnione, wysyłasz.
Przykład, fikcyjny: Kasia jest analityczką w firmie z Wrocławia. Po kwartale wpisów w dzienniku zobaczyła, że trzy z jej raportów zmieniły decyzje zarządu. Wcześniej tłumaczyła to „dobrym momentem”. Nie zniknęło u niej poczucie, że ktoś ją zdemaskuje, ale zgłosiła się do prowadzenia projektu, bo miała na papierze, co już umie.
Dla nowej roli, awansu i rozmowy o podwyżce działa to samo narzędzie: teczka dowodów z pięcioma pozycjami, które mierzą coś konkretnego i potwierdzają je inne osoby. Jak je dobrać krok po kroku, pokazuje środek kursu „Syndrom oszusta w pracy”.
Gotowe zdania na trudne chwile
- Po pochwale: „Dziękuję. Cieszę się, że raport się przydał.”
- Zamiast umniejszania: „Zrobiłem zestawienie, dzięki niemu zamknęliśmy decyzję w dwa dni. Część danych przygotował Piotr.”
- Przy pytaniu w nowej pracy: „Sprawdziłem tabelę, brakuje mi kolumny z kosztami. Chciałbym ją dodać, czy to zgodne z wami?”
- Prośba o opinię: „Co w tej prezentacji działa i co poprawić w jednym miejscu?”
- Przy wątpliwościach przed awansem: „Co sprawiło, że wskazałeś właśnie mnie?”
Rozmowę o samej podwyżce, z dowodami i planem na odmowę, ćwiczy osobny kurs „Rozmowa o podwyżce i rozwoju z przełożonym”. Pierwsze tygodnie w nowej firmie, kiedy poczucie bycia oszustem często rośnie, omawia kurs „Pierwsze 90 dni w nowej pracy”.
Czego unikać
- Szukania w internecie testu, który „rozstrzygnie”, czy masz syndrom oszusta.
- Porównywania własnych kulis z cudzą wizytówką na LinkedInie.
- Pracy po godzinach „na wszelki wypadek” zamiast kryteriów gotowości.
- Odmawiania awansu lub nowych zadań wyłącznie z lęku, bez sprawdzenia faktów.
- Zbierania dowodów w głowie. Pamięć zaciera osiągnięcia i podtrzymuje wpadki, więc zapisuj na bieżąco.
- Obietnic, że po jednym ćwiczeniu poczucie zniknie.
Kiedy poszukać pomocy specjalisty
Ten wpis jest materiałem edukacyjnym i nie zastępuje konsultacji z psychologiem lub lekarzem. Poczucie bycia oszustem współwystępuje w badaniach z lękiem, depresją i wypaleniem, a to osobne tematy. Jeśli smutek, bezsenność, utrata zainteresowań lub lęk trwają dwa tygodnie albo dłużej, porozmawiaj z lekarzem lub psychologiem. W kryzysie możesz zadzwonić pod 116 123 (całą dobę, według strony 116sos.pl), 800 70 2222 (całodobowo), a przy zagrożeniu życia pod 112. Więcej o granicach tego, co da się zrobić samodzielnie, jest w kursie „Odporność psychiczna w pracy”.
Najczęstsze pytania
Syndrom oszusta co to jest?
To wzorzec myślenia, w którym mimo dowodów sukcesu uważasz, że nie zasługujesz na swoje stanowisko i boisz się zdemaskowania. Nie jest rozpoznaniem klinicznym i nie ma go w DSM-5 ani ICD-10.
Jak pokonać syndrom oszusta?
Kurs nie obiecuje, że poczucie zniknie. Można ograniczyć jego wpływ: dziennik osiągnięć, rozbijanie sukcesu na trzy kolumny, jedna zmiana w odpowiedzi na pochwałę i kryteria „wystarczająco dobre”.
Syndrom oszusta test: czy da się go sprawdzić?
Lista kontrolna z kursu służy do własnej obserwacji, nie ma progu wyniku i nie jest skalą diagnostyczną. Ważniejsze od liczby odpowiedzi „tak” jest to, które wzorce kosztują Cię najwięcej.
Syndrom oszusta jak się leczy?
Przegląd badań z 2020 roku nie wskazał ocenionych metod leczenia samego poczucia oszusta. Gdy towarzyszą mu smutek, bezsenność lub lęk, to temat do rozmowy z lekarzem lub psychologiem.
Syndrom oszusta w nowej pracy: dlaczego wraca?
Przy zmianie roli tracisz historię własnych dowodów i uczysz się nowych rzeczy, więc łatwo uznać brak stażu za brak kompetencji. Pomaga plan wejścia na cztery tygodnie: jedna rzecz do nauki, jedna rozmowa i jeden wpis w dzienniku.
Cały proces, od dziennika po plan na 90 dni, razem z zeszytem ćwiczeń do wydruku, znajdziesz w kursie „Syndrom oszusta w pracy”. Kurs jest samopomocowy: nie diagnozuje i nie obiecuje awansu ani podwyżki.